Osobiste rozważania Brajera nt. postawy artysty
22 kwiecień 2017
"Nic nie znaczą dla prawdziwych twórców niełaski, niepochlebne komentarze czy niedostatki finansowe. Wielki artysta nie może i nie chce malować pod dyktando. Nie chce też, aby jego obrazy się podobały lub były łatwe w odbiorze. Obraz to nie bombka choinkowa służąca do ozdabiania. Obrazy to - EMOCJE - wypełnione twórczymi myślami, wyprzedzające teraźniejszość o sto i więcej lat.
Pasja i radość z tworzenia daje siłę i moc przetrwania wszystkich wewnętrznych trosk, niepokojów i biedy. Pasja tworzenia jest jedną z najpotężniejszych namiętności, jakie kiedykolwiek szarpały człowiekiem. Jest to niewinny nałóg o bardzo dużej sile. Nie zawsze namiętność do malowania jest pasmem szczęścia. Często jest bliższa koszmaru, aniżeli szczęścia. W szczególnych przypadkach często dochodzi do kryzysu, podczas którego często twórcy popełniają nawet samobójstwa (jest na to wiele przykładów). Należy się zastanowić - czym jest dla artysty tworzenie? O tym innym razem.
Wspomnę tylko, że moje "barwne myśli" są wyzwoleniem, oczyszczeniem, przekazem mojej autobiografii, oddaleniem się od obsesji, obaw i udręczeń. Opowiadam za pomocą barwnych plam o sprawach, o których nigdy nikomu nie opowiedziałem. Robię to w formie na tyle aluzyjnej (językiem barwy) na ile chcę się zdradzić, że opowiadam o sobie. Wizja artystyczna jest zawsze pośrednio wizją świata, pewną koncepcją porządku czy wyboru. Często jest też koncepcją tragiczną lub liryczną, harmonijną albo pełną gwałtownych sprzeczności.
Moje malarstwo jest próbą odnalezienia się we wszechświecie, próbą interpretacji spraw niezwykłych, nieziemskich i niezrozumiałych. W barwnych plamach przedstawiam własną wizję życia na ziemi i w świecie poza ziemskim za pomocą metafory, uogólnień i interpretacji emocjonalnych. Emocji barwnych nie można zważyć, zmierzyć czy policzyć. Dlatego też, wywołują bardzo różnorakie odczucia i komentarze ."
Wystawa Piotrowicza
marzec 2017
"Wczoraj byłem na wystawie malarstwa Piotrowicza. Wystawa zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Przez jego obrazy przemawiają motywy wyjęte z malarstwa wielkich mistrzów [...]. Piotrowicz opierał się na wielkich twórcach. Takie zapożyczenia znamy z historii malarstwa i jest bardzo dużo, gdzie jeden wzoruje się na drugim. Kto jest tego ciekaw może udać się do muzeum w Prado czy Luwrze i tam naocznie zobaczy cały przebieg kontynuacji tradycji malarstwa światowego.
Piotrowicz mówi, że... "idealną nauką malarstwa byłoby chodzenie do mistrza, a nie do szkoły, gdzie zdaje się egzaminy oraz dostaje dyplom mgr sztuki i nie wiadomo co z nim zrobić..."
Dla Piotrowicza malowanie było tlenem potrzebnym do życia. Lubił mieć obrazy wokół siebie. Malować kiedy chciał - w nocy, rano, w południe. Uwielbiał żyć wśród obrazów, gotować wśród nich, jeść, spać ....itd. Obrazy wypełniały jego życie na jawie i we śnie. Chciał i malował bardzo intensywnie. Chciał w malowaniu się unicestwić, zniszczyć. Wielu ludzi tego nie rozumie. Ja doskonale go rozumiem i wiem co to znaczy do końca się realizować. Tworzenie to pasja, której należy oddać się do końca. Po zobaczeniu tej wystawy nigdy nie będę miał żadnego zahamowania w użyciu pędzla do myślowego wyrażenia emocji na płótnie. Zachęcam wszystkich (niezależnie czy lubią, czy nie lubią malarskie emocje) do zobaczenia tej nietuzinkowej wystawy, którą można oglądać do końca kwietnia."

